środa, 25 maja 2016

Cała prawda o moich włosach.

Od kiedy pamiętam moje włosy nie były nigdy grube i gęste.
Zawsze miałam cieniaski w dodatku średniej gęstości. Przez lata zaniedbywania ich, farbowania, prostowania i niszczenia na milion innych sposobów doprowadziłam je do tragicznego stanu.  Z niskiej porowatości doszło do tego, że miałam porowatość wysoką ;o.
Teraz jest średnia, choć naturalne odrosty ( 8 cm ) są już niskiej porowatości. Za to niestety końcówki są dalej w kierunku wysokiej.

Tak prezentowały się jeszcze w lutym.


 Jedna wielka masakra. Połamane, nierównej długości, suche i bez życia.

Dziś mają się już odrobinę lepiej dzięki bogatej pielęgnacji.
- Codzienne kilkugodzinne olejowanie w misce.
- Nakładanie maski na włosy minimum 4 razy w tygodniu na pół godź pod czepek.
- Zabezpieczanie końcówek.
- Wzbogacanie masek półproduktami.
- Codzienne używanie odżywek.
- Systematyczne podcinanie.
- Płukanki ( np. Pokrzywowa).
- Kuracje od wewnątrz ( np. drożdże Lewitan, Biotebal, Vitapil itp. )
- Wcierki, wcierki, wcierki i jeszcze raz wcierki.

Tak wyglądają aktualnie : 
Niestety posiadam tylko takie zdj.

Na pierwszy rzut oka widać jak poprawił się ich stan.
Długa droga przede mną. Mam plan który muszę zrealizować - włosy do wcięcia w talii.
Nigdy w życiu nie udało mi się zapuścić dłuższych niż do zapięcia od stanika. W końcu cienkie włosy nie są takie łatwe w utrzymaniu :P.
Ale dam radę.


Ten blog będzie moim dziennikiem. Będę zapisywać w nim swoje przemyślenia, sprawdzone sposoby na włosy, pielęgnacje, recenzje produktów i wiele ciekawostek które może się komuś przydadzą.

Pozdrawiam,
Kamila.